Pipeworks Brewing, Hey, Careful Man, There’s A Beverage Here!

Pipeworks Brewing, Hey, Careful Man, There's A Beverage Here!

Styl: white russian imperial milk stout
Ekstrakt: ?
Alkohol: 10,5%

Piwo z laskami wanilii, kawą i łuskami kakaowca. Bardzo słodkie, wręcz zalepiające usta – smak sugeruje, że słodycz pochodzi nie tylko od wspomnianych dodatków, ale też całkiem sporego udziału słodu karmelowego w zasypie. Sporo toffi, skondensowanego mleczka (takiego z puszki z krową w logo, jako dzieciak lubiłem je pić). Wymienionej w składzie kawy właściwie nie czuć. Alkohol pojawia się w postaci rozgrzewania przełyku oraz lekkiego odalkoholowego, niekoniecznie przyjemnego, posmaku po przełknięciu. Jednak wciąż głównym smakiem jest waniliowe kakao; ponieważ jest to jednak piwo dosyć jasne, mózg nam co chwilę podpowiada, że coś jest nie tak i wypada wziąć jeszcze kilka łyków, żeby się upewnić, iż to, co właśnie czujemy, to nie złudzenie.

Bardzo interesujący eksperyment, ale z powodu mocnej słodyczy, po jakimś czasie wręcz męczącej, raczej nie zamierzam powtarzać. Duża butelka to za dużo na jeden raz, jestem w połowie i zastanawiam się, czy nie dostanę cukrzycy. Polecam kupić i spróbować, bo nie jest to piwo łatwo dające wepchnąć się w gatunkowe ramki, ale rozlać na kilka osób.

Nazwa piwa to oczywiście nawiązanie do kultowego filmu Big Lebowski, a konkretnie tej sceny: https://www.youtube.com/watch?v=ZPYz6AWxjGk

Moja ocena: 6,5/10

Top